wtorek, 04 grudnia 2007
Pracodawca - władca absolutny?

Odwieczny konflikt a technologia

Każdy z nas to zna, jeśli nie z autopsji, to na pewno z doświadczeń ludzi z naszego najbliższego otoczenia - szef, przełożony, kierownik jako władca absolutny. Nie jest niczym niezwykłym, kiedy przełożony np. ogranicza dostęp do biurowych "rozpraszaczy" - i konfiguruje firewall tak, aby pracownik nie mógł korzystać z komunikatorów, miał dostęp jedynie do wybranych stron WWW itp. Jednak obecnie nowe technologie nie tylko wprowadzają w nowy wymiar odwieczny konflikt między pracodawcą (który często żada maksymalnej efektywności i suprewydajności od pracownika) a pracownikiem (który często dąży do tego by jedynie sprawiać pozory pracowitości). One są doskonałym narzędziem do zaspokojenia ludzkiej ciekawości. A ludzka ciekawość, czy wręcz skłonność do podglądania jest oczywista - niezbitym dowodem jest olbrzymia popularność rozmaitych reality-show.

"Wielki Brat" podgląda pracowników

"Wielki Brat" podglądający pracowników ma do dyspozycji pokaźną paletę narzędzi. Nikogo nie dziwi już fakt instalowania systemu telewizji przemysłowej, który z samego założenia służy niemal wyłącznie kontroli nad pracownikami i ich szeroko pojmowanej uczciwości wobec pracodawcy. Nieuczciwością jest zarówno okradanie (dosłowne) pracodawcy jak i niewywiązywanie się z obowiązków pracownika i marnotrawienie w pracy czasu na rozmowy, przedłużanie przerw na papierosa itp.

Biuro pod szczególnym nadzorem

Jednak prawdziwa uczta podglądacza ma miejsce w biurach. Tam kamery to za mało - pracodawcy czytają korespondencję pracowników - firmową i prywatną, podglądają rozmowy z komunikatorów itp. Niemal standardem jest instalowanie oprogramowania umożliwiającego podglądanie zawartości aktuyalnie wyświetlanej na komputerze pracownika. Programy szpiegujące ujmują aktywność pracowników w postaci danych statystycznych. Dzięki temu pracodawca dokładnie wie jakie "biurowe rozrywki" preferuje pracownik, ile czasu im poświęca i czy pracownik ma w ciągu dnia choć chwilę czasu na wykonywanie swych obowiązków. Ale prawdziwe supernarzędzia do szpiegowania pracowników mają dopiero powstać - będą one nie tylko szpiegowały pracownika, ale także szczegółowo analizowały jego korespondencję, a wnioski z tej analizy płynące będą regularnie dostarczane pracodawcom. Zapowiedzią tej tendencji jest program opisany za New Sciencist na Technoblogu w artykule o wymownym tytule "Sieć firmowa namierzy wyalienowanych i wścibskich". Ale kontrolowani są nie tylko pracownicy pracujący w biurach czy na hali produkcyjnej. Nieustannemu nadzorowi podlegają także pracownicy mobilni. Przełomem w tej materii było wprowadzenie na rynek ...telefonu komórkowego. Obecnie na usługach pracodawcy jest dodatkowo system GPS który pozwala na śledzenie  i zapisywanie danych o aktywności osoby w której samochodzie lub komórce zainstalowany jest nadajnik.

Kapitalizm kontra demokracja?

Jakie możliwe konsekwencje dla przyszłości demokracji rodzi wszechwładza przedsiębiorców?  Paradoksalnie kapitalizm i wolny rynek mogą nie iść w parze z demokracją, a wolność gospodarcza może być w sprzeczności z wolnością jednostki. Powodów jest kilka, ja zamierzam jednak się skoncentrować (jak zwykle) na drodze do technototalitaryzmu. Pracodawcy szkodzą demokracji na dwa sposoby. Po pierwsze, wydając często gigantyczne sumy na kontrolowanie poczynań pracowników przyczyniają się do wprowadzania coraz skuteczniejszych technologii nadzorująco-kontrolujących, upowszechniania tychże technologii zwiększenia ich dostępności. Dzięki temu władza państwowa za kilka lat będzie posiadała możliwość stworzenia systemu permanentnej kontroli bez konieczności ponoszenia gigantycznych kosztów. Jednak naprawdę poważne konsekwencje płynące z monitoringu pracowników wynikają z faktu przyzwyczajania nas wszystkich, obywateli, do bycia obserwowanym i kontrolowanym. Niby dlaczego władza miałaby napotkać opór przy wprowadzaniu technologii służących technototalitaryzmowi, skoro te technologie będą już funkcjonowały, a my będziemy do nich przyzwyczajeni i wydaliśmy na ich korzystanie ciche przyzwolenie. W końcu wczesniej nikt nie odbierze przedsiębiorcom prawa do wymagania od pracowników pracy! 

Niebezpieczeństwo takiego cichego przyzwolenia jest tym większe, jeśli nie ma przwdziwego społeczeństwa obywatelskiego, nie ma skutecznych mechanizmów i rozwiązań systemowych zmniejszających dystans między władzą a obywatelem, a media i władza same wynajdują sobie tematy o których my - obywatele rozprawiamy. Nie można lekceważyć tego problemu i pozostawiać go bez dyskusji ani dnia dłużej... 

niedziela, 28 października 2007
CYBERDEMOKRACJA

Nowe technologie komunikacyjne, komórki, internet, mające dopiero nadejść wielofunkcyjne kombajny - umożliwiające komunikowanie się ze światem na tysiące sposobów, oferujące rozrywkę, zarządzanie domowymi sprzętami, kontrolowanie dzieci itd. Na tym gruncie powstało pojęcie CYBERDEMOKRACJI. Problemem jest to, że jest ono niedokładne - u większości badaczy, w tym m.in. u Marka Postera, cyberdemokracja została spłycona zaledwie do zwiększenia częstotliwości głosowania. Jeśli chcesz mieć wpływ na bieżące sprawy, cyberdemokracja ci to umożliwi - krytykuj władzę, podejmuj decyzje zamiast zdawać się na rządzących. Jest jeden problem - czy manipulowane przez polityków, media i korporacje społeczeństwo naprawd jest w stanie podejmować racjonalne decyzje? Raczej jest, jak napisał w jednym z komentarzy na moim blogu ith, zagrożeniem i niesie ryzyko, że społeczeństwo obniży sobie podatki, jednocześnie podnosząc świadczenia socjalne - a tym samym doprowadzi do zapaści państwa.

Prawdziwa CYBERDEMOKRACJA

to, zgodnie z istniejącymi definicjami - społeczeństwo aktywne, obywatelskie, które działa, komentuje, krytykuje, podejmuje decyzje - i ma to miejsce cały czas - a nie raz na cztery lata, za pośrednictwem nowych technologii komunikacyjnych. Ale prawdziwa, pełna cyberdemokracja to także system czystej informacji - pozbawionej zabarwienia emocjonalnego, komentarza, nieskażony zabiegami speców od PR czy marketingu politycznego. To system, który umożliwia np. uzyskanie informacji o programach partii, porównanie ich pod dowolnym wybranym kątem.

Nikt z nas nie posiada pełnej wiedzy i kompetencji do podejmowania wszystkich ważnych decyzji państwowych. System czystej informacji ma umożliwiać podejmowanie decyzji, w oparciu o zorganizowany, prosty, czytelny i czysty przekaz, dostępny w każdej chwili, z dowolnego miejsca, w wybranym zakresie (informacje podstawowe, poszerzone, poszerzone o źródła np. nagranie konferencji prasowej, aby możliwe było samodzielne ocenienie danej sytuacji). Dzięki temu połeczeńtwo miałoby możliwość przejęcia kompetencji parlamentu. Nie zawsze byłby to wpływ bezpośredni, w wybranych sytuacjach obywatele nie podejmowaliby decyzji, a np. jedynie wybierali ekspertów którzy to byliby decydentami podlegającymi stałemu nadzorowi obywateli. Cyberdemokracja wymaga także demokratycznej zasady częściowego lub całkowitego wyłączenia spod kontroli pewnych organów (sądy, NBP itd.).

Definicja cyderdemokracji:

jest to forma ustroju politycznego, wyprowadzoną z demokracji, w której dzięki nowym, opartym na zaawansowanej technice formom komunikowania zwiększony jest stopień i częstotliwość partycypacji politycznej społeczeństwa, które ma możliwość zabierania głosu i podejmowania decyzji w bieżących sprawach, poprzez glosowanie bezpośrednie, wybór przedstawicieli, wybór członków grup eksperckich; przedstawiciele i eksperci na każdym etapie prac podlegają kontroli społeczeństwa, które ma ostateczny wpływ na podjęcie decyzji; cyberdemokracja charakteryzuje się także zwiększeniem ilości niezależnych organizacji i instytucji działających w określonej sferze, mających prawo współdecydowania w sprawach tych sfer dotyczących omawianych na szczeblu państwowym; proces decyzyjny w cyberdemokracji opiera się na zorganizowanym systemie czystej informacji, znajdującym wyraz w postaci niezależnych instytucji działających w zgodnie ze skonsultowanymi ze społeczeństwem regułami.

wtorek, 17 października 2006
PRACA u PODSTAW

Kolejna cyberdemokratyczna inicjatywa.

Zrewidowałem nieco swój pogląd odnośnie formy cyberdemokracji. Edukacja to to szególnie wrażliwa dziedzina, z którą należy postępować ostrożnie, aby uniknąć celowej bądź nieświadomej manipulacji. Jednak praca w tym obszarze jest bezwzględnie konieczna. Szczególnie w cyberdemokracji. Dlaczego? Ponieważ nie wierzę w zbiorową inteligencję obywateli. Jeszcze nie teraz. Cyberdemokracja oddająca władzę w ręce ludzi groziłaby chaosem. A system "czystej informacji" (o tym we wcześniejszych wpisach) mógłby w stopniu niewystarczająym niwelować ryzyko manipulowania społeczeństwem. Jak uwierzyć obywatelom, jeśli internautom zbyt trudno jest sięgnąć po encyklopedię, co nie przeszkadza im w wydawaniu sądów. Rządy braci Kaczyńskich, Leppera i Giertycha pokazują dobitnie, że społeczeństwo jeszcze nie zasłużyło na władzę. Na forach regularnie czytam posty dowodzące skuteczności propagandy a'la PiS. Czy naprawdę tak trudno jest wejść choćby i na pełną błędów wikipedię i wklepać w wyszukiwarce "liberalizm" lub "socjalizm"? Okazuje się, że jest to problem. Ludzie nie posiadający odpowiednich podstawi i wiedzy, są zagrożeniem dla cyberdemokracji. Owszem - niech się wypowiadają przciwko liberałom, ale pod warunkiem, że mają świadomośc co to "liberalizm". Niech sprzeciwiają się lewicy, ale niech wiedzą że lewica i komuna to nie musi być to samo! Jeśli ktoś zamierza oddać głos na PiS a nie na lewicę, niech zrobi to. Pod warunkiem, że podstawą tej decyzji nie będzie "bo Jarek tak powiedział". W ugrupowaniach lewicowych jest wielu takich, którzy sprawowali władzę w PRL? Ok - nie głosuj na SLD. Przekonania lewicowe nie są zgodne z Twoimi? Ok - nie głosuj na SLD. Ani na PiS - który od partii lewicowych odróżnia jedynie postulat dekomunizacji. Wybieraj, głosuj, dyskutuj - ale zawsze świadomie.

Czemu służy edukcja? Przystoowaniu do życia w społeczeństwie? TAK. Przygotowaniu do zawodowej aktywnośi w ramach tego społeczenstwa? Także. Przygotowania do tworzenia połeczeństwa obywatelskiego? NIE!!! A powinno to być jedno z podstawowych zadań systemu edukacyjnego. Polskie szkoły wypuszczają tyiące absolwentow, którzy nie znają podstaw ekonomii i podstaw myśli politycznej!!! To trzeba zmienić. Póki co należy edukować na forach internetowych. Zaczynam od zaraz.

Dla tych, którzy wciąż nie rozumieją czym jest liberalizm:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Liberalizm

socjalizm, socjaldemokracja, komunizm:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Socjalizm

18:49, cyberdemokracja , CyberDEMOKRACJA
Link Komentarze (13) »
czwartek, 12 października 2006
OSKARŻAM LEPPERA!!!

Podobno ryba psuje się od głowy. Jedak człowiek - jako istota na świecie dominująca, pomimo świadomości wyższości nie potrafi zgłębić jeszcze wielu tajemnic, jakie kryje przed nami natura... Tak jest w przypadku ryby która psuje się od... nazwijmy to - odwrotnej strony. Zgłębić tą tejemnicę może pomóc przypadek niejakiego Andrzeja Leppera.

Dawno, dawno temu politycy potrafili mówić ludzkim głosem na co dzień, a nie od święta jak obecnie. Choć dziś niektórzy z nas mogą nie pamiętać - ale Jarosław Kaczyński i jego brat potrafili używać rzeczowych argumentów, a wszystkie ważne partie polityczne dostosowały się do gry zgodnej z demokratycznymi standardami. Prowadziły negocjacje, dyskutowały na poziomie programowym. Poziom agresji mógł wydawać się wysoki, ale dziś wiemy że był bardziej zbliżony do kłótni w piaskownicy niż do prawdziwej agresji politycznej. Opozycja krytykowała decyzje rządzących, rządzący ich bronili, czasem jakiś niewielki policzek został wymierzony mediom przez jedną czy drugą stronę. Z reguły sprawy te były na tyle błache, że niewarte uwagi opinii publicznej, której jednakże należały się sygnały o ograniczaniu wolności słowa. Choć widzoczne były zaniedbania i błędy władzy - to sejm '95 wygląda z dzisiejszej perspektywy na niemal idyllyczny obrazek. Tym bardziej, że dziś doszło do odwrócenia ról - rządzący atakują opozycję i media, a te bronią swoich decyzji :-) Kuriozum...

Co ma do tego Lepper? Tylko tyle, że był pierwszym Populistycznym Wodzem. Jego działania mogły niektórych przerażać innych śmieszyć. Mnie osobiście śmieszyły propozycje "dodrukowania złotówek", które przerażać zaczęły wraz z rosnącym dla nich i Wodza Andrzeja poparciem. A poparcie społeczne w demokracji jest rzeczą kluczową. Lepper wskazał lukę - Ci, którzy niewiele wiedzą o polityce, gospodarce itd, są łatwi do przekonania popularnymi hasłami, sloganami, uporczywie powtarzanymi oszczerstwami. Nie trzeba walczyć o przekonanie całego społeczeństwa na poziomie dyskusji programowej, konstruktywnej krytyki, podejmowania racjonalnych działań - wystarczy znaleźć hasła, wykorzystać media, prowadzić odpowiednią politykę informacyjną. Nie wystarczy to wprawdzie do przekonania wszystkich obywateli, ale pozwoli zdobyć spore rzesze wiernych zwolenników.

Jako pierwsi połapali się w tym bracia Kaczyńscy. Przepraszam - może trochę przesadziłem - nie jestem w stanie stwierdzić kto jako pierwszy się w tym połapał - a jedynie stwierdzić, że jako pierwsi Kaczyńscy zdecydowali się kroczyć szlakiem wytyczonym przez Leppera. Aby mieć większą skuteczność od Leppera uważnie obserwowali scenę polityczną. EUREKA! Odkryli, że istotny wpływ na nią ma Rydzyk. Eliksir władzy był gotowy - cała góra populizmu, trochę radia maryja i jeden cały Kurski, w naszych rozdzimych warunkach specjalista od propagandy (jaki kraj tacy specjaliści).

Wkrótce świat ujrzał NOWYCH KACZYŃSKICH - niby mówili to samo, ale nie tak samo. Niby hasła były podobne, ale jakieś takie krótsze, bez słowa wyjaśnienia. Niby program był obszerny, ale ani słowa konkretów. Ci Kaczyńscy, którzy potrafili racjonalnie argumentowac, podejmować rzeczową dyskusję - spoczęli na śmietniku historii. Nowi Bliźniacy mieli ten sam cel - władzę, ale metody się zmieniły. Podstawą miały być hasła, wymyślony wróg, przywłaszczenie tradycji i zasług Solidarności, nieustanne ataki wobec krytykujących, niezależnie od tego czy krytyka pochodzi od polityków czy mediów.Wierzę, że gdyby nie przykład Leppera, nie byłoby współczesnych Kaczyńskich - na scenie politycznej populizm występowałby w jedynie dwóch różniących się od siebie postaciach - jako Samoobrona i LPR. Budziłby na zmianę śmiech, litość, irytację - byłyby swoistym folklorem politycznym, zkazanym na postępującą marginalizację. Teraz ten folklor sprawuje władzę - i to jest przerażające.

OSKARŻAM LEPPERA, o zabicie prawdziwego oblicza braci Kaczyńskich... Bo myśl, że on to prawdziwe oblicze pomógl światu pokazać, jest zbyt straszna. Niezależnie od tego którzy bracia są prawdziwi - przed czy po lepperyzacji - to Lepper doprowadził do ruiny język polityki, metody sprawowania władzy, oblicze dyskusji politycznej. Choć nie umniejsza to winy Kaczyńskich - oskarżam Leppera o doprowadzenie do największego kryzysu politycznego w III RP. Co gorsze - ten kryzys nie jest przejściowy. Wyraźnie widać, że populistyczne hasła, powodują w społeczeństwie w znacznej mierze nie rozumiejącym demokracji przyzwolenie na antydemokratyczne praktyki. Polityka jako całość sięgnęła bruku, w sejmie mamy doczynienia z kompletnym chaosem, rozgrywki polityczne wygrywają z interesem obywateli, pozytywna koniunktura gospodarcza jest marnotrawiona - winnym wszystkiemu jest Lepper.

Nie on jeden ponosi winę - ale to on okazał się kamykiem powodującym lawinę. Na przyszłość warto pamiętać, by nie lekceważyć pociesznego "watażki" czy "folkowego kacyka" - mogą mieć potencjał niszczycielski jak wicepremier Andrzej....

środa, 11 października 2006
PIERWSZA CYBERDEMOKRATYCZNA INICJATYWA GAZETY WYBORCZEJ

Dla sprawności systemu cyberdemokratycznego koniecznym elementem jest system "czystej informacji". I oto mamy: www.przejrzystewybory.pl - inicjatywa która ma szansę stać się namiastką systemu czystej informacji.

Inicjatywa bardzo dobra, ale bez WAS nic nieznacząca - zachęcajcie samorządowców z waszej gminy do udziału w akcji i włączcie się w nią sami - poprzez zadawanie pytań konkretnym kandydatom lub ogółowi kandydatów. Dowiedzcie się więcej o ich planach, uściślijcie ich często ogólne programy.

Możemy żyć w państwie demokratycznym - wszystko zależy od twojego udziału. Włącz się - a dostaniesz unikalną szansę współdecydowania i zmuszenia kandydatów do zwiększonego wysiłku. W demokracji nie powinien rządzić tenj, kto ma ładniejszy plakat.

Obok Przejrzystych Wyborów na uwagę zasługuje także Przejrzysta Polska - ale o tym innym razem. Jeśli jesteście zainteresowani, sprawdźcie sami: www.przejrzystapolska.pl

13:57, cyberdemokracja , CyberDEMOKRACJA
Link Komentarze (1) »
środa, 04 października 2006
LISTA POPARCIA dla SEKIELSKIEGO i MOROZOWSKIEGO

Demokracja jest systemem wysoce niedoskonałym. Na rzeczoną niedoskonałość składa się szereg czynników, jak spychanie społeczeństwa - pośrednio sprawującego przecież władzę - do roli biernego obserwatora przez okres czterech, powyborczych lat. Jednak największym zagrożeniem, jest możliwość prowadzenia medialnej gry i manipulowania społeczeństwem - zarówno ze strony polityków jak i dziennikarzy, czy lobbystów... Tym bardziej należy podkreslić, że panowie Sekielski i Morozowski wykonali kawał porządnej dziennikarskiej roboty. Pokazali kulisy działalności ekipy rządzącej. Udostępnili pełny, niezmontowany materiał - dzięki czemu każdy Polak mógł go obejrzeć i ocenić zgodnie ze swoim uznaniem. Dziennikarstwo i wolność słowa są filarami demokracji! Dziennikarstwo to nie tylko zawód - to misja. OBOWIĄZKIEM każdego z Was -dziennikarzy, jest informowanie opinii publicznej o nieprawidłowościach i patologiach w strukturach władzy, administracji publicznej itd.

My, niżej podpisani jesteśmy wdzięczni autorom programu TERAZ MY, jednocześnie sprzeciwiając się bezpardonowym atakom na niezależne dziennikarstwo.

09:08, cyberdemokracja , CyberDEMOKRACJA
Link Komentarze (224) »
niedziela, 01 października 2006
MEDIA KŁAMIĄ !!!

Potrzeba Cyberdemokracji znajduje najlepsze potwierdzenie w obecnej sytuacji politycznej w Polsce.

Zarówno premier jaki i prezydent oskarżają - choć nie zawsze bezpośrednio - media o zakłamanie. Antymedialna postawa PiS wynika m.in. z braku umiejętności PiS i prezydenta (wprowadzam rozróżnienie - bo możecie wierzyć lub nie - ale L. Kaczyński jest bezpartyjnym prezydentem wszystkich Polaków) do przyjmowania krytyki i wyciągania z niej wniosków. Łatwiej jest zaatakować media, niż przyznać się do błędów i nieco przekierować realizowaną politykę. PiS (i prezydent) doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że gra zgodna z demokratycznymi regułami doporowadzi do ich porażki. Stąd już od samego początku rządów PiS konieczne było nieustanne szukanie wroga - podważenie zaufania do mediów miało pomóc "społeczeństwu zrozumieć" jaka jest "prawdziwa" przyczyna nieustannej krytyki wymierzonej w nowe rządy. O stosunku braci Kaczyńskich i ich popleczników do mediów pisze mi.in. Janina Paradowska:

Janina Paradowska, publicystka "Polityki'': Mam wrażenie, że bracia Kaczyńscy popełniają ten sam błąd, który popełniali od początku lat 90. To znaczy, wchodzili w konflikty z mediami nawet wówczas, kiedy te media wcale nie były im wrogie. Teraz opinie w mediach są przecież bardzo zróżnicowane i front zwolenników PiS-u jest nadzwyczajnie szeroko rozwinięty. A to, że ten front znalazł się w tej chwili w pewnym kłopocie z powodu tych taśm, to świadczy raczej o tym, że coś w tych rozmowach było nie w porządku a nie w mediach. Emocje wzięły górę nad chłodnym oglądem sytuacji. Konfliktowanie się z mediami na pewno nie posłuży dobrze ani prezydentowi, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ale rozumiem też potrzebę poszukiwania winnego za wszelką cenę wszędzie tylko nie w swoim otoczeniu, bo to jest stała taktyka PiS.

Jak powszechnie wiadomo, społeczeństwo łatwiej zjednoczyć w obliczu wspólnego zagrożenia. PiS liczy na to, że to wokół niego zjednoczy się społeczeństwo i podaje, choć nieprecyzyjnie, setki przykładów na istnienie "układu" - bliżej nieokreślonego zagrożenia, z którym zamierzają się rozprawić do spółki Kaczyńscy, Kurski, Giertych - i jeszcze do niedawna Lepper. Brak precyzji wynika z oczywistego faktu, iż taki układ po prostu nie istnieje. Wobec braku dowodów konieczne jest rzucanie ogólnikowych, niepopartych dowodami oskarżeń. Siłą rzeczy, dostało się także mediom. Takie działanie, budowania atmosfery bliżej nieokreślonego zagrożenia, to gra na emocjach wyborców. PiS nie potrafi grać racjonalnymi argumentami - ale potrafi grać na emocjach. A emocje przywiązują silniej, szczególnie, jeśli są dyktowane lękiem. Właśnie lękiem, w odróżnieniu od strachu - który ma podłoże racjonalne i wynika z rzeczywistego zagrożenia. Gra PiS nie przekłada się na poparcie ilościowe, ale radykalizuje jej elektorat - jak pokazują ostatnie sondaże, nawet po gwałcie na demokracji od PiS odpłynęło zaledwie kilka procent wyborców. Z jednej strony to dużo, z drugiej może świadczyć o czymś czego sondaże nie pokazują - o utworzeniu PiSowego betonu - który zjednoczony lękiem przed układem zostanie przy PiSie na dłużej.

Z "betonowym" poparciem niestraszne PiSowi media - element układu, który traci zaufanie tej części wyborców. Z drugiej strony propagandzista Kurski doskonale potrafi wykorzystywać media, które tak krytykuje. Poplecznicy PiS z SDP, próbowali stworzyć wrażenie, że całe środowisko dziennikarskie jest przeciw prowokacji Sekielskiego i Morozowskiego. Podczas gdy pod oswiadczeniem SDP podpisał się tylko redaktor Tygodnika Solidarność, sprzyjającego PiSowi oraz kilku jego popleczników.

Media, z jednej strony pełniące ważną rolę w systemie demokratycznym, z drugiej mogą być źródłem nieprawdziwych informacji. Są potrzebne, co pokazali wspomniani Sekielski i Morozowski, wykonując kawał porządnej, dziennikarskiej oboty. Z drugiej strony różne media pokazują różną rzeczywistość - wystarczy przeczytać "Wyborczę" i "Nasz Dziennik" z tego samego dnia. Problem wiarygodności mediów wiąże się także z niepełnym przekazywaniem informacji. Z grubsza definiuje to Grzegorz Miecugow:

Grzegorz Miecugow, wicedyrektor programowy TVN 24: Coś w tym jest, że media przesadzają. To znaczy, zwłaszcza media elektroniczne są skazane na pewną skrótowość, na pokazywanie świata w czerni i bieli a nie w różnych innych kolorach. Może nawet najmniej TVN 24. Opinie o jakichś zjawiskach ludzie czerpią głównie z magazynów informacyjnych takich jak "Wiadomości'', "Fakty'', czy "Wydarzenia''. W tej skrótowości jest pewne niebezpieczeństwo, dlatego że niektóre rzeczy znikają, a inne się wyostrzają. Natomiast myślę, że jeżeli taki zarzut jak zbrodnia na demokracji można postawić mediom, to nazwanie korupcji politycznej mianem negocjacji lub nazywanie pomyłką semantyczną tego, co się wydarzyło w ostatnich dniach, jest znacznie większą zbrodnią na demokracji. Bo to jest dużo poważniejsza sprawa.

Ta skrótowość i brak szarości decydują o niedoskonałości demokracji. Media są jednym z filarów demokracji, ale także umożliwiają rządowi prowadzenie walki za pomocą kłamstwa, deptanie demokracji, manipulowanie społeczeństwem. Dlatego koniecznością jest wprowadzenie CYBERDEMOKRACJI z systemem "czystej informacji". Już niedługo będzie możliwe, by każdy z nas miał dostęp, niezależnie od miejsca w jakim się znajduje miał dostęp do "czystej informacji". Technologia robi niesamowity postęp, trzeba ją umieć jeszcze wykorzystać. System czystej informacji miałby gwarantować dostęp do źródeł pewnych zdarzeń informacji. Dla leniwych, którzy w demokracji żyć chcą, ale do jej obrony i rozwoju nie przyłożą ręki - informacje ważne dla państwa powinny być podawane w sposób czysty, przejrzysty, dający możliwości porównania alternatywnych rozwiązań. System "czystej informacji" byłby podstawą podejmowania decyzji przez społeczeństwo.

Jeśli stać Cię na aktywność i chcesz aby twój głos był ważny  - przyłącz się.

cyberdemokracja@gazeta.pl

15:26, cyberdemokracja , CyberDEMOKRACJA
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 września 2006
TECHNOTOTALITARYZM

"Każda władza jest skłonna przekraczać zakres swoich uprawnień, posuwa się tak daleko, aż napotka granicę" - Jan Błaszkiewicz

Czy wiecie co to takiego ANPR? Skrót oznacza Automatic Number Plate Recognition - system, który już teraz funkcjonuje w Wielkiej Brytanii, odczytujący tablice rejestracyjne pojazdów, rozpoznający numery, umieszczający je następnie w centralnej bazie danych. Dzięki temu w każdej chwili można sprawdzić gdzie jest TWOJE auto, gdzie byłeś w ubiegły wtorek, jaką trasę pokonałeś 21 sierpnia 2005 roku (oczywiście tylko w cudzysłowie TWOJE  auto - przecież mieszkasz w Polsce, technologicznie trochę opóźnionej)

A może wiecie co to takiego system Galileo? To system satelitarny. On również będzie miał na celu kontrolowanie aut - będzie potrafił określić pozycję TWOJEGO auta z dokładnością do kilkudziesięciu centymetrów (tak TWOJEGO - Galileo ma obsługiwać całą Unię Europejską)

W takim razie może słyszałeś o tym, że Japończycy wszczepiają dzieciom microchipy, dzięki czemu zmniejszają ryzyko podania niewłaściwego leku, wiedz kto, kiedy podał jaki lek i w jakiej dawce. Jakby tego było mało - microchipy zapobiegają porwaniom dzieci ze szpitali - przy próbie wyniesienia dziecka poza określoną strefę, microchip wysyła sygnał, który włącza alarm i automatycznie odcięte zostają drogi ucieczki. Nie tylko japońskie noworodki - także tyłki amerykańskich krów wyposażone są w technologię RFID ;) Dzięki temu można je zlokalizować za pośrednictwem satelity.

Prawdopodobnie słyszałeś, że systemy Carnivor i ENCHELON umożliwiają podsłuchiwanie rozmów telefonicznych i podglądanie e-maili. Czas szczególnej aktywności tych systemów rozpoczął się po zamachach z 11 września.

Bo już prawie na pewno wiesz, że nowe paszporty wyposażane są w szczegółowe dane biometryczne, których podobno nie można odczytać, kiedy paszport jest zamknięty (choć nawet wtedy zapewne emituje jakiś sygnał)

Technologia cały czas idzie do przodu. Jej zdobycze są coraz bardziej powszechne i coraz tańsze. Z drugiej strony - podlegasz ciągłej manipulacji ze strony władz, mediów, PRowców, marketingowców.

Na gruncie nowych technologii i niedoskonałej demokracji może powstać technototalitaryzm. Demokracja posiada wiele wad, jednak największą jest stale zwiększający się dystans między władzą i obywatelami, partie polityczne po wygraniu wyborów i utworzeniu rządu praktycznie pozostają poza kontrolą społeczną. Zwycięzcy rzadziej wsłuchują się w potrzeby społeczeństwa i podejmują odpowiednie do potrzeb działania. Coraz większa rolę pełni marketing polityczny, socjotechnika czy zwykła czarna propaganda. Politycy sami sobie ustalają polityczne cele, wymyślają zagrożenia i dzięki odpowiedniej propagandzie wmawiają obywatelom np., że lustracja jest dla dobra obywateli ważniejsza niż reforma służby zdrowia. W demokracji to klasa polityczna określa cele i sposoby ich realizowania, zatem zarówno sygnał o potrzebie jak i sposób na jej zaspokojenie wychodzą odgórnie, podczas gdy w demokracji potrzeba powinna być sygnalizowana przez społeczeństwo.

Właśnie dlatego dla demokracji tak poważnym zagrożeniem jest terroryzm. Klasa polityczna dzięki podsycaniu zagrożenia terroryzmem niemal dowolnie może ograniczać swobody obywatelskiei  manipulować społeczeństwem. Jest to szczególnie groźne w młodych demokracjach, gdzie społeczeństwo jest szczególnie podatne na manipulacje. Na tle demokracji niedoskonałej, podatnego na manipulacje społeczeństwa i rozmaitych zagrożeń (np. terroryzm) które klasa polityczna może użyć jako "straszaka" i wykorzystać aby uzyskać przyzwolenie na zwiększenie uprawnień, pojawia się nowoczesna technologia, która daje władzy niemal nieograniczone możliwości kontrolowania wszystkich obywateli.

Technototalitaryzm to system znacznie potężniejszy niż totalitaryzm. To system, który wykorzystując nowoczesną technologię posiada pełną kontrolę nad społeczeństwem. Posiada niemal pełną wiedzę na temat każdego obywatela, dzięki czemu może np.wykorzystywać tzw. "haki obyczajowe" aby zniszczyć konkurencję polityczną. Technototalitaryzm posiada także dużą zdolność do oceniania i wykorzystywania nastrojów społecznych, poprzez choćby analizę forów dyskusyjnych, rozmów telefonicznych itd. Dzięki temu może kryć się za fasadą demokracji, świadomie kreować polityczne skandale, kształtować przepływy społecznego poparcia, tworzyś sztuczne konflikty między 2 siłami politycznymi, nad którymi faktyczną kontrolę sprawuje ta sama grupa rządzących, jednocześnie marginalizując inne siły. Technototalitaryzm to system który z zewnątrz jest taki sam jak demokracja, jednak społeczeństwo w systemie technototalitarnym jest narzędziem władzy, a nie faktycznym suwerenem, sprawującym rzeczywistą kontrolę nad rządzącymi.

niedziela, 24 września 2006
wPiSy na forach internetowych

Pomimo, iż PiS jest partią dążącą do utworzenia Totalitarnej IV RP, nosi znamiona technototalitaryzmu. Albo elektorat małych braci jest tak aktywny na forach internetowych, albo Kurski prowadzi tajną komórkę PiS, której jedynym zadaniem jest udział w cyberdebacie. Ta aktywność przybiera rozmaite formy, od najberdziej oczywistych - jak krytytkowanie PO, gloryfikowanie PiS, po bardziej wyrafinowane - jak podszywanie się pod elektorat PO i ośmieszanie go lub swatanie z SLD czy nieprawdziwe przyPiSywanie partii braci Kaczyńskich sukcesów wynikających z działań poprzedniej ekipy lub koniunktury na rynkach światowych.

Istnienie takiej komórki może być zapowiedzią przyszłej cyberlustracji, jak tylko zmieni się ekipa rządząca.

Punkt dla Polskiego Technototalitaryzmu. Jest jeszcze jedna ważna różnica między IV RP a państwem totalitarnym - to drugie jest z reguły rządzone żelazną ręką Wodza. Jednego Wodza. Podczas gdy w IV RP mamy ich dwóch - choć niewprawnym obserwatorom może się wydawać, że jest jeden...

piątek, 08 września 2006
DEMOKRACJA to MIT !!!

Najlepiej dowodzi tego przykład państewka z centrum Europy - Polski (tzw. III Rzeczpospolita, choć rządzącym marzy się raczej IV Rzesza). Scena polityczna w rozsypce, uprawnieni do głosowania podatni na propagandę i populizm, demokracja ograniczona do możliwości podejmowania decyzji przez wyborców co cztery lata. Ci, którzy jawią się jako najwięksi (złe słowo - bo to w gruncie rzeczy mali ludzie) patrioci - bracia K. - szkodzą ojczyźnie i narodowi, podejmując działania kontrowersyjne na przemian z popularnymi, oddalając debatę publiczną od rzeczy ważnych.

 

Kierowanie debatą publiczną, tak, aby jej głównym nurtem były rzeczy nieistotne dla przeciętnego obywatela, za to atrakcyjne medialnie oznacza powrót do średniowiecza - ludowi jest źle? - trzeba im rozrywki, spalmy jakąś czarownicę. Nie trzeba przeprowadzać szczegółowych badań (wyniki byłyby zapewne oszałamiające, gdyby takowe przeprowadzić), aby zauważyć, że masowy wyborca nie ma zdolności podejmowania racjonalnej decyzji politycznej. Nie ma całościowego obrazu dokonań rządzących, ani wiedzy na temat szczegółowego programu ugrupowań politycznych. Większość wyborców podejmuje decyzje kierując się emocjami, będź mało istotnymi sprawami, nagłaśnianymi przez media.

 

To prowadzi nas do swutnego wniosku, że demokracja jest systemem, w którym jest możliwy wybór dość przypadkowych władz, albo co gorsza, zupełnie niekompetentnych i bez wizji, za to ze sztabem specjalistów do PR i marketingu i znajomością socjotechnik i propagandy.

 

Demokracja to mit? Niekoniecznie. Już obecnie ludzkość dysponuje technicznymi możliwościami urzeczywistniania demokracji

 

CYBERDEMOKRACJA - nie jest jakimś nierealnym, wirtualnym tworem, wręcz przeciwnie - jest urzeczywistnieniem prawdziwej demokracji. Nie piszę tu o cyberdemokracji w wydaniu cyberaktywistów, wierzących, że niekontrolowana przez nikogo sieć jest ideałem demokracji do którego należy dążyć... Dobrze zorganizowana, może nie tylko dać społeczeństwu pogląd na to co się w państwie naprawdę dzieje, ale również pozwoli obywatelom współtworzyć politykę państwa - dlaczego w dobie internetu w kieszeni nie mielibyśmy głosować znacznie częściej niż raz na 4 lata - i to nie na polityków a na pomysły, projekty itd...

 

Jednak póki co, znacznie bliżej wcielenia w życie niż CYBERDEMOKRACJA jest TECHNOTOTALITARYZM, bo społeczeństwo jest ze swej natury bierne, podczas gdy jednostki będące u władzy są niezwykle aktywne, szczególnie w dążeniach do jeszcze większej władzy... Stąd prawdopodobnie przyjdzie nam doświadczyć efektów zainteresowania władzy nowymi technologiami na własnej skórze, gdyż to właśnie władza, a nie zwykli obywatele zapewne efektywniej wykorzystają możliwości  jakie daje rozwój techniki.